Archiwum: Przedruki
Następny głupek
by --Nuta-- on October 22nd, 2006
Na wykÅ‚ad zaproszeni zostali dziennikarze - o ewolucji dużo siÄ™ mówi, odkÄ…d Maciej Giertych (europoseÅ‚ LPR) orzekÅ‚ na konferencji w Brukseli, że teorii Darwina nie powinno wykÅ‚adać siÄ™ w szkoÅ‚ach. WsparÅ‚ go wiceminister edukacji MirosÅ‚aw Orzechowski (LPR), nazywajÄ…c jÄ… “kÅ‚amstwem”.
W sobotnim wykładzie prof. Giertych teorię ewolucji obalał ponad godzinę. Słuchaczy było niewielu, wśród nich rzeczniczka MEN Kaja Małecka i szef gabinetu politycznego Romana Giertycha Paweł Sulowski.
Maciej Giertych, specjalista od drzewoznawstwa i genetyki roślin, teorią ewolucji zainteresował się po przeczytaniu podręczników swoich dzieci.
- Dowiedziałem się, że moja dziedzina dostarcza dowodów dla teorii ewolucji. Że ewolucja to skutek drobnych mutacji, dzięki którym organizmy wykształcają przydatne cechy - mówił Giertych. - A czy ktokolwiek z państwa potrafi podać przykład korzystnej mutacji? Nie! Bo mutacje są zawsze szkodliwe.
Słuchacze notowali, a profesor kontynuował: - Jak ja chodziłem do szkoły, to przedstawiano różne wykopaliska jako dowody na ewolucję. Szukano brakującego ogniwa. I na kongresie 1980 r. w Chicago paleontolodzy przyznali, że brakujące ogniwa pozostaną brakujące! - opowiadał Giertych.
- No bo co się stało z rączką myszki, zanim stała się skrzydełkiem nietoperza? Jaka może tu być część pośrednia? Mysz ruszała łapką aż w końcu pofrunęła - ironizował Giertych. Dla większego efektu machał przy tym ręką.
Od nietoperzy i myszy przeszedł do uwięzionych w wiecznej zmarzlinie mamutów. - Badania rosyjskie dowiodły, że wszystkie mamuty padły uduszone. I to błyskawicznie - w żołądku jednego z nich znaleziono niestrawione kaczeńce, a - to sprawa trochę wstydliwa - samce miały sztywne członki. Tak zawsze jest w przypadku uduszonych samców.
Uduszone mamuty ze sztywnymi członkami posłużyły jako poszlaka wskazująca, że mamucia katastrofa wydarzyła się nie tak dawno, jak się naukowcom-ewolucjonistom wydaje. - Bo w czasach gorączki złota na Alasce jadano befsztyki z mamuta. A mięso nie przetrwałoby tak długo - uzasadniał Giertych.
Druga poszlaka wskazująca na słabość teorii ewolucji - zdaniem Giertycha - to dinozaury. - Badania pokazują, że dinozaury były współczesne ludziom. Ze wszystkich kultur docierają informacje, że je pamiętamy. Szkoci - potwora z Loch Ness, my - smoka wawelskiego, a Marko Polo pisał, że smok był zaprzężony do karety cesarskiej w Chinach - przekonywał Giertych.
A potem pokazał słynną planszę pokazującą etapy rozwoju człowieka - od australopiteka do homo sapiens. - To fałszerstwo! Najpierw włochaci i czarni, potem nadzy i biali - a przecież na podstawie szczątków kopalnych nie sposób tego stwierdzić - objaśniał wykładowca.
Zresztą i neandertalczyk, i australopitek, to według Giertycha lipa. - Jeden z naukowców pokazał mi zdjęcie znanego amerykańskiego boksera. Miał wszystkie cechy neandertalczyka. Tacy ludzie są wśród nas. To rasa człowieka, kiedyś może bardziej rozpowszechniona, ale wciąż istniejąca - mówił Giertych. Australopitek zaś to po prostu małpa.
- Całe to datowanie jest nieprawdziwe. To, że mówimy o milionach lat, wynika z błędu naukowców z XIX wieku. I to kładzie całą tę ewolucją. Bo nie było na nią czasu. Jest za to dewolucja, gatunki wymierają, a materiał genetyczny ubożeje - podsumował Giertych. Dodał, że doszedł do tych wniosków jako naukowiec i przyrodnik, nie jako czytelnik Biblii.
Przyszedł czas na pytania z sali.
- Czego w takim razie uczyć w szkołach? Skąd się wziął człowiek?
- Mamusia, tatuś, plemnik, komórka jajowa - odparł Giertych.
O komentarz poprosiliśmy ewolucjonistę, dr. Marcina Ryszkiewicza z Muzeum Ziemi PAN: - Gdyby faktycznie, jak chce prof. Giertych, nie było korzystnych mutacji, to gatunków powinno być mniej niż kiedyś, bo niektóre wymarły, a nowe nie powstały. Tymczasem od kambru - mam nadzieję, że nazwy epok jeszcze obowiązują - gatunków wciąż przybywa. Ale z tymi poglądami nie warto dłużej dyskutować.
CoÅ› o Leperku
by --Nuta-- on October 17th, 2006
To był finał długiego dnia i żmudnych, przeplatanych kryzysami negocjacji. - Do ostatniej chwili nie byłem pewien decyzji premiera - mówi nam Roman Giertych, lider LPR i architekt nowej starej koalicji.
- W weekend wydawało nam się, że będą wybory - opowiada współpracownik premiera - Lepper dużo żądał: czwartego ministra, stanowisk wojewodów. Tego mu nie daliśmy. Ale przejmie kontrolę nad agencjami rolnymi, będzie też mógł słownie dystansować się wobec decyzji w sprawie Iraku, Afganistanu czy tarczy antyrakietowej, choć głosować ma tak jak my.
Według naszego rozmówcy z PiS Lepper dostanie stanowiska, które przewidywała dla jego partii poprzednia umowa, a których nie dostał, gdy był w rządzie.
Lepsza ma być współpraca koalicyjna - do umowy wpisano konsultacje na szczeblu liderów partii i klubów parlamentarnych. A w kancelarii premiera pojawią się sekretarze stanu i z Samoobrony, i z Ligi.
Liderzy podpisali też porozumienie o blokowaniu list w wyborach do sejmików w województwach. Nowa koalicja ma 230 głosów, ale PiS będzie od dziś rozmawiał z 16-osobowym klubem RLN, złożonym z b. posłów LPR i Samoobrony.
Porozumienie PiS z Lepperem chciało w ostatniej chwili - tak twierdzą nasze źródła w PiS - storpedować PSL. - Ale nie dawali nam gwarancji ani że wejdą do koalicji, ani że dadzą nam większość - mówi nam jeden z liderów PiS.
